K: Pamiętam kiedy miałem z 7 – 8 lat. Dostałem od taty plastikowy pistolet. W czasach mojego dzieciństwa takie coś to było dopiero cacko! Wszyscy koledzy zazdrościli mi tego pistoletu. Bardzo dokładnie pamiętam taki jeden dzień, kiedy nudziłem się i wyciągnąłem mój pistolet. Bawiłem się najpierw sam ze sobą w jakąś wojnę, ale to było trochę nudne. Poszedłem więc do kuchni gdzie mama coś gotowała. Udawałem, że w nią strzelam. Odwróciła się i powiedziała: ‘ Jak możesz we mnie strzelać! Jestem twoją matką! Nigdy więcej nie waż się tego zrobić! Nie masz do mnie za grosz szacunku.’

Pamiętam, że bardzo wystraszyłem się jej słów. Teraz wiem, że wystraszyłem się jak dużą mam do niej złość. Ale niestety to nie był koniec tej historii, bo nie wiem czy gdyby skończyła się w tym miejscu, pamiętałbym ją przez następne 40 lat. Wieczorem przyszedł ojciec. Matka opowiedziała mu całe zdarzenie. Podsłuchiwałem pod drzwiami salonu w którym rozmawiali o moim zachowaniu. Matka powiedziała, że oczekuje od ojca, że zrobi ze mną porządek. Z początku nie chciał, mówił że przesadza, że jestem tylko dzieckiem i że każdy chłopiec tak się bawi. Ale ona piłowała mu dalej dziurę w brzuchu. Kiedy wjechała na jego męską ambicję mówiąc: ‘jaki z ciebie mężczyzna’, wyjął z szafy cienki, fioletowy pasek. Pobiegłem do mojego pokoju. Poszedł za mną i nigdy nie zapomnę co wtedy powiedział:

‘synu, muszę’

Zlał mnie wtedy tak, że do dzisiaj pamiętam ten ból. Płakałem i wtedy weszła moja matka i powiedziała mu, żeby przestał. Potem przytuliła mnie, a ja wypłakiwałem się na jej kolanach przepraszając za to co uczyniłem…

.

.

Skracając teraz historię K., bardzo długo zajęło mu w ogóle przypomnienie sobie, że to matka była katem, a nie ojciec. Przez wiele lat terapii, K. określał matkę jako: słabą kobietę, ofiarę, delikatną, kobiecą, czułą, ciepłą, spokojną. Jego opowieści w niczym nie przypominały jej prawdziwego obrazu sadystycznej matki. Wszystko co złe K. wyparł ze swojej świadomości. Łatwiej było mu obwiniać ojca, który z resztą kiedy K. miał 14 lat rozwiódł się z matką K. Przez lata przedstawiany był przez matkę K. jako porywczego nerwusa, ‘gnidę’ i ‘typa spod ciemnej gwiazdy’. K. nie chcąc stracić miłości matki nie miał innego wyboru niż trzymanie się jej wersji.

Ale wracając do tematu artykułu… Matka K. bardzo mocno zareagowała na dziecięcą zabawę strzelania w nią. Skądinąd chyba nie znam dziecka, które prędzej czy później nie będzie się w to bawić. Czasami w tej zabawie chodzi o oswojenie tematu śmierci, czasami o wyrażenie złości wobec rodzica, a czasami to dziecięca fantazja wyzwolenia się spod ogromnej zależności od rodzica. Dziecko jest szczęśliwe, kiedy się mu powie: ‘Trafiłeś mnie, nie żyję!’, nawet jeśli nie oderwiemy się od tego co w danej chwili robimy. Podczas tej zabawy dzieci wyobrażają sobie, że mogłyby być w innym świecie, w którym są dorosłymi. Rodzice nie powinni wtrącać się do dziecięcych zabaw. Dobrze jest się zgodzić na bycie martwym w słowach, lecz nie wyrażać tego mimiką lub nie udawać, że się nie żyje. Wszystko to może niepotrzebnie przerażać dziecko.


UWAŻASZ, ŻE TEN WPIS JEST WARTOŚCIOWY? POWIEDZ MI O TYM 🙂