Jednym z głównych obszarów moich zainteresowań jest obserwacja niemowląt, która z psychoanalitycznego punktu widzenia ma bardzo krótką historię, bo istnieje od około 1940 roku. Rene Spitz i Anna Freud (córka Zygmunta Freuda) obserwowali w tym czasie zachowania dzieci, które były przymusowo separowane od swoich rodziców (sytuacje wojenne; dzieci wychowywane w przywięziennych żłobkach) (Spitz, 1946). Opisy patologii spowodowanej pozbawieniem opieki macierzyńskiej, pozwoliły na głębsze przyjrzenie się jak ważna jest ta wczesna relacja matka-niemowlę.

Dzisiaj niektórzy psychoanalitycy starają się upowszechniać tę wiedzę. Ja sama obserwacji niemowląt uczyłam się przez 4 lata od pani Ory Dresner – psychoanalityczki z British Psychoanalytic Association, psychoterapeutka dzieci i młodzieży, członek Tavistock Society of Psychotherapists, dyrektor Camden Psychotherapy Unit, wykłada w Tavistock Clinic. Specjalista jakich mało, ale przede wszystkim – kobieta niezwykła. Wiedza, którą zdobyłam dzięki seminariom pani Ory Dresner jest dla mnie bezcenna.

W niniejszym artykule pokażę jak wygląda obserwacja niemowląt z perspektywy psychoananalitycznej. Posłużę się m.in. przykładem dziecka niejadka, dziecka otyłego i dziecka ‘łobuza’, pokazując Wam jedną z możliwych przyczyn tych trudności u dzieci, czyli wczesnych zaburzeń  w relacji matka-dziecko. Myślę też, że ten artykuł jest dość uniwersalny i może zainteresować każdego – niezależnie od tego czy aktualnie zmaga się z jakimś problemem własnego dziecka czy też nie. Treści które tu poruszę mogą  być ciekawe także dla osób, które w ogóle nie są rodzicami, ponieważ będą mogły zagłębić się w swoją własną relację z matką z wczesnego dzieciństwa. Wyjaśnię tu bowiem bardzo powszechne mechanizmy i patologie, które w łagodnej formie występują powszechnie.

Nie zaczęło się od ciebie

Wiecie co się dzieje jeśli niemowlę, a potem dziecko np. roczne czy dwuletnie ma problem? Nie chce jeść, albo je za dużo, bije lub przejawia inne agresywne zachowania (także w stosunku do siebie – autodestrukcyjne)? Uwaga psychoanalityka skupia się wtedy na relacji matka-dziecko. Na tym właśnie polega oryginalność terapii najmłodszych dzieci. Zazwyczaj matki czują tu niezgodę – ‘Pani zarzuca mi, że to niby moja wina? To nie ja mam problem, to moje dziecko!!!’ – wykrzyknęła mama 1,5 rocznej dziewczynki, która wymiotowała zawsze, kiedy wyczuła w jedzeniu ‘grudkę’. Pokarmy dla niej były więc miksowane na gładką papkę, ale dopiero brak prawidłowego przyrostu masy ciała u dziecka skłonił matkę do kontroli u pediatry, który zalecił – wizytę u psychoterapeuty. W przypadku takich sytuacji jak np. częste infekcje górnych dróg oddechowych, astma oskrzelowa, otyłość dziecka lub ciągła odmowa przyjmowania pokarmów przez dziecko, po wykluczeniu organicznych przyczyn (mimo że choroba daje realne objawy fizyczne), rodzice zazwyczaj bardzo bronią się przed wizytą u psychoterapeuty. Z moich obserwacji wynika jedno – rodzice zazwyczaj robią wszystko, żeby uniknąć takiej wizyty. Czasami można odnieść też wrażenie, że rodzice naprawdę woleliby, żeby przyczyna była organiczna, a nie psychiczna. Można to wytłumaczyć w dwojaki sposób. Po pierwsze dla rodziców przyczyna organiczna jakieś choroby dziecka jest łatwiejsza do przyjęcia. Myślą w ten sposób: ‘damy leki i przejdzie’. Podanie leków jest też rozwiązaniem takim bardzo konkretnym, może budzić poczucie, że bardzo realnie pomaga się dziecku ‘tu i teraz’, a działanie jest szybkie. Jednak przede wszystkim pomijanie aspektu psychicznego w rozwoju dziecka i doszukiwanie się w tej sferze ewentualnych problemów, budzi w rodzicach wstyd i wyparcie. Matki nie chcą słyszeć, że mogą mieć jakieś trudności w relacji ze swoim dzieckiem. A już świadomość, że ta relacja może powodować realne problemy zdrowotne u dziecka jest często myślą zupełnie nie do przyjęcia. W psychoterapii kobiet, które są matkami, obserwujemy często takie zjawisko – jeśli kobieta bardzo źle reaguje na wszystkie próby psychoterapeuty zbadania jej relacji z dzieckiem, albo takie które ciągle zapewniają o swojej ogromnej miłości do dziecka, nieustannie powtarzające, że ‘nie potrafią się złościć na dziecko’, to są sytuacje, które właśnie budzą odwrotną myśl – czyli, o potencjalnym problemie w relacji. Zazwyczaj jest tak, że matka, która ‘nie ma nic na sumieniu’ może mówić zarówno o swoich sukcesach, jak i o porażkach i jest otwarta na dialog, na poszukiwanie ‘w czym tkwi problem’. Pamiętajcie więc, że to co na zewnątrz wygląda na białe, w rzeczywiście może okazać się czarne, a najczęściej jest po prostu mieszanką różnych kolorów. To tak jak w sytuacji, kiedy matka ma depresję poporodową i większość ludzi kojarzy taki stan z niedostateczną opieką nad dzieckiem, niechęcią do zajmowania się dzieckiem. W rzeczywistości jednym z objawów depresji poporodowej może być nadmierne zajmowanie się dzieckiem, nadopiekuńczość, czyli sytuacja która pozwala matce ‘zatuszować’ swój prawdziwy stan i swoje prawdziwe uczucia. Podobną sytuację obserwujemy także u wielu matek otyłych dzieci. Karmienie może stać się dla nich sposobem wyrażania uczuć i poświęcania się. Matka, która jest niepewna swoich uczuć do dziecka, kompensuje to nadmiernym karmieniem go.

Zaburzenia karmienia jako zaburzenia relacji

Nie od dzisiaj wiadomo, że patologia karmienia i odżywiania się może być postrzegana jako efekt zaburzenia wczesnej relacji matka-dziecko. Jedzenie i bycie karmionym ma szczególne znaczenie dla zaspokojenia potrzeb nie tylko fizjologicznych (głodu), ale także psychicznych (emocjonalnych). Karmienie dziecka przez matkę jest wpisane w jej relację z dzieckiem. Trudności w radzeniu sobie z karmieniem dziecka są przejawem braku wymiany emocjonalnej w relacji z dzieckiem (Stern, Bruschweiler-Stern, 1998; za: Radoszewska, 2018).

W idealnej, zdrowej sytuacji, matka powinna adekwatnie reagować na głód lub poczucie sytości dziecka i dostrajać się do tych stanów. Kiedy niemowlę jest głodne matka podaje mu jedzenie. W taki sposób niemowlę uczy się rozróżniać głód od innych stanów. Matka nie może zbyt sztywno trzymać się reguł, wyznaczonych godzin karmienia dziecka, pomijając jakby sygnały wysyłane przez dziecko i to, że potrzeby dziecka zmieniają się wraz z jego rozwojem. Nieumiejętność w rozróżnianiu potrzeb dziecka jest efektem trudności matki w byciu z dzieckiem (Chatoor, 2012). Należy jednak wziąć tu pod uwagę to, że dzieci również mogą mieć problem w komunikowaniu swoich potrzeb (np. wcześniaki lub dzieci chore, które wysyłają słabe lub sprzeczne sygnały). Matka ma wtedy problem w nadawaniu prawidłowego znaczenia sygnałom płynącym od dziecka. Jeśli więc niemowlę płacze matka może mylnie założyć, że jest ono głodne i zacząć je karmić. Taka odpowiedź uniemożliwia dziecku odróżnienie przeżywanych emocji od stanu głodu i sytości (Radoszewska, 2018). To co dzieje się potem i jest skutkiem tych mylnych interpretacji matki na zachowanie dziecka, to sytuacja kiedy doświadczając niespecyficznego pobudzenia wewnętrznego, dziecko zaczyna szukać jedzenia. To uczucie zna wiele osób dorosłych, którzy w stanie pobudzenia, lęku, odczuwania frustracji, poczuciu braku bezpieczeństwa czy chęci zyskania uwagi i opieki zaczynają objadać się.

Inne zaburzenie karmienia, objawiające się odmową jedzenia przez dziecko, może być rozumiane jako niepowodzenie matki w adekwatnym zaspokajaniu potrzeb dziecka i w relacji z nim. Istnieje też związek między niedożywieniem, a zaburzeniami więzi (Chatoor, 2012). Wydaje się, że istotą przeżyć dziecka,  które jest niedożywione stanowi brak dostępności psychicznej matki, poczucie samotności i opuszczenia (Radoszewska, 2018). Głównym doświadczeniem matek w relacji z dzieckiem odmawiającym jedzenia jest prawdopodobnie lęk. Matki dzieci odmawiających jedzenia często same chorują na zaburzenia odżywiania, lub mają takie epizody w swoim życiu (Reba-Harrelson i., 2010). Dzięki niejedzeniu dziecka jego cierpiąca na zaburzenia odżywania matka jest w stanie zaangażować się w relację z nim i doświadczyć siebie jako matki (Radoszewska, 2018).

Jestem taka jak moja matka. O powtarzaniu historii

Trudności matek w karmieniu dziecka mogą wynikać z nierozwiązanych konfliktów z ich własnymi matkami (lub ważnymi osobami z dzieciństwa). Odejście od karmienia dziecka w stronę samodzielnego przyjmowania jedzenia przez dziecko to ważny krok w procesie separacji-indywiduacji (potocznie mówiąc w procesie usamodzielniania się dziecka).

Posłużę się teraz przykładem 3 letniej Dorothy, której matka przyszła na konsultację psychoterapeutyczną, ponieważ córka ‘nie jadła’ (Pałuska-Borowicz, 1996). Matka opisywała karmienie dziecka, jako ‘istną torturę’. Podczas terapii korzenie tych ‘batalii o jedzenie’ odnaleziono w przeszłości matki, która przypomniała sobie, ze ona również prowadziła ‘walki przy karmieniu’ z wychowującą ją babcią. Poprzez powtarzanie sytuacji (przez podobną relację z córką) matka podtrzymywała więź z babcią. Matka wspominała też jak Dorothy szybko po porodzie odmówiła karmienia piersią. To zupełnie normalne odmówienie było dla matki trudnym doświadczeniem, ponieważ uruchomiło wspomnienie jej własnej historii. Wyzwoliło to w matce potrzebę przymuszania dziecka do jedzenia, co w oczywisty sposób kończy się odmową jedzenia przez dziecko.

Należy pamiętać, że aby osłabić taki konflikt rodzic musi rozpoznać jaką relacje powiela z własnym dzieckiem. Po drugie konieczne jest uświadomienie sobie, że dziecko ma własną, niepowtarzalną osobowość i że to my – dorośli często interpretujemy zachowanie dziecka ‘tak jak nam to pasuje’. W przypadku rodziców, którzy powielają historię własnej rodziny interpretacja może być podyktowana własną historią, a nie uważnym przyglądaniu się dziecku i zauważaniu w nim to co wyjątkowe i niepowtarzalne.

Kolejnym przykładem na to w jaki sposób możemy powtarzać historię dostarczył nam Bertrand Cramer (szwajcarski psychiatra, specjalista terapii par matka-niemowlę) w psychoanalizie pani Eweliny Martin i jej córeczki Marysi.

Cramer (1994) opisuje sesje terapeutyczne pani Martin i jej córki. Na psychoanalizę zostały skierowane przez pediatrę, którego martwiło, że matka dziewczynki nie jest w stanie wytrzymać jej płaczu i krzyku, a większość gestów niemowlęcia interpretuje jako ‘agresywne’. Cramer na początku zastanawia się, jak to możliwe, żeby matka interpretowała gesty dziewczynki (np. kiedy dziewczynka podnosi rączkę i dotyka jej twarzy), nie jako pieszczotliwe, a właśnie jako agresywne. Odpowiedź jest nie tyle szokująca, co pokazuje, że nie jest to przypadek odosobniony. Mało tego, ten przykład pokazuje, że w każdym z nas jest jakaś cząstka pani Martin…

Pani Martin mówiła o dziecku ‘ona mnie tylko drapie’, albo ‘chce zadawać mi ból’. Tak naprawdę pani Martin była przerażona agresją Marysi, tak samo jak kiedyś trzepaczką w ręku swojej matki. Z drugiej strony Ewelina odkryła, że ona także potrafiła być agresywna i uderzyć matkę (na psychoanalizie wspomina ona sytuację, kiedy uderzyła swoją matkę w policzek i za karę została wysłana do szkoły z internatem). Tak naprawdę pani Martin bała się też, że kiedyś Marysia zrobi to samo, w stosunku do niej. Czy zatem agresja Marysi przypomina u pani Martin o jej własnej agresji  do matki? Ewelina bardzo przeżyła wygnanie do internatu. Czy zatem boi się, że kiedyś jej córka również ją spoliczkuje i powtórzy jej los? Wszystkie te lęki były uśpione w Ewelinie, do czasu przyjścia jej córki na świat. Pani Martin miała również głębokie poczucie winy, że uderzyła swoją matkę. Bertrand Cramer pisze o tym tak:

„Byłaby to najgorsza kara dla Eweliny, gdyby policzek, który kosztował ją utratę kontaktu z matką, spowodował pewnego dnia zerwanie z Marysią. Jak wiele lęku musi budzić to przewidywanie! Oko za oko… zawiniła, bo uderzyła swą matkę: będzie ukarana – uderzy ją własne dziecko. Logika winy!”

Kiedy kobieta rodzi dziecko, od razu odtwarza jej się historia jej własnej relacji z matką. Niekiedy kobiety szukają w nowo narodzonym dziecku cech własnej matki, np. ‘jej płacz zupełnie przypomina mi płacz mojej matki’

Cramer pokazuje także, jak bardzo pani Martin czuła się zraniona tym, że według niej jej dziecko nie okazywało i nie odwzajemniało jej uczuć. Kiedy na jednej z sesji dziewczynka uniosła rękę do ust mamy, ta odsunęła się i powiedziała ‘Omal mnie nie podrapałaś’! Cramer opisuje, że w geście dziewczynki nie widział krzty agresji. Psychiatra interpretuje to w ten sposób: pani Martin czuje się zraniona tym, że nie dostaje od niemowlęcia dowodu miłości w zamian za swoją miłość. Tak naprawdę skarży się na to nie dorosła kobieta, a małe dziecko w pani Martin, które nie czuje się kochane przez własną matkę.

W przypadku tej pary matka – dziecko, agresja dziecka była jedynie projekcją matki, nie zdążyła się jeszcze rozwinąć (dziewczynka nie prezentowała agresywnych zachowań).  Bardzo często jednak widzimy sytuację, kiedy dziecko rozwija cechy, jakie potwierdzają projekcje rodziców. A zatem spokojne dziecko może być określane jako leniwe lub zależne, jeśli np. rodzice nie tolerują tych cech u siebie. To samo jest ze złością i agresją (szczegółowe wytłumaczenie tego zagadnienia i propozycje rozwiązań znajdziecie w moim kursie Mamo, Tato – dlaczego się złoszczę).

Pani  Martin i jej córeczka mogłyby latami się nie rozumieć , unikać, ranić. Na szczęście w porę dostały profesjonalną pomoc specjalisty. Wpływ relacji pani Martin z matką, na relację z jej córką, został pozbawiony sił właśnie przez jego ujawnienie. Czy zatem z przeznaczenia można się wyleczyć? Można. I warto – dla naszych dzieci.


Bibliografia

Spitz R., 1946, Depression anaclitique, tłum. Franc., 1970, 13, 1, 211-242.

Radoszewska J., Rola karmienia w relacji matka-dziecko. W: M. Święcicka (red), W relacji. Studia z psychologii klinicznej dziecka 30 lat później, 2018, 89-101.

Stern, D.N., Bruschweiler-Stern, N., The birth of a mother, 1998.

Chatoor, I., Eating disorders in infancy and early childhood. W: J.Lock (red.), The Oxford handbook of child and adolescent eating disorders. Developmental perspective. Oxford University Press, 2012, 198-213.

Reba-Harrelson L., Von Holle A., Hamer R.M., Torgersen L., Reichborn-Kjennerud T., Bulik M. Patterns of maternal feeding and child eating associated with eating disorders in the Norwegian mother and child cohort study. Eating Behaviors, 2010, 11(1), 54-61.

Pułaska-Borowicz H., Zaburzenia wczesnych relacji matka-dziecko. Zeszyty Instytutu Psychoanalizy i Psychoterapii, 4/96, 10-23.

Cramer B., Zawód dziecko, 1994.